Bywa, że życie nie rozsypuje się spektakularnie. Czasem po prostu traci kolory. Dni są „w porządku”, ale w środku robi się cicho. Niby wszystko działa, a jednak coś nie płynie. Codzienność staje się poprawna, lecz nie karmiąca. I wtedy zaczynamy czuć, że brakuje nam czegoś… siebie.
Ta sesja to zaproszenie do zatrzymania. Do spotkania ze sobą w przestrzeni pełnej szacunku i delikatności. Bez pośpiechu, bez presji, bez oczekiwań. To czas, w którym możesz zostać naprawdę wysłuchana lub wysłuchany — w atmosferze uważnej obecności, a nie gotowych recept.
Czasem wystarczy jedno spotkanie z kimś, kto potrafi spojrzeć z boku, ale bez dystansu; z czułością, ale bez ocen. Właśnie wtedy odsłania się to, czego sami nie potrafimy zobaczyć: głos, który od dawna czekał, by go usłyszeć… kierunek, który próbował się przebić.
Ta sesja może być początkiem ruchu — subtelnego, ale prawdziwego. Takiego, który nie wynika z planowania, lecz z wewnętrznego poczucia, że wracasz na swoją ścieżkę.
Najnowsze komentarze